Nie zapominajcie o Baltiku!

 

Niedawna wiadomość o szczeniaku, którego włoscy marynarze wyłowili po kilkugodzinnym pobycie na morzu przypomniała mi inną historię. Bo nie wszyscy pamiętają, że my także mamy swojego bohatera – Baltica, który kilka lat temu był na ustach wszystkich. 

Baltic to pies, który przez kilka dni dryfował na krze Wisłą, aż w końcu wypłynął na Morze Bałtyckie. Przestraszonego zwierzaka dostrzegła załoga statku Baltica i natychmiast zdecydowała się na akcję ratunkową. Ta niesamowita historia obiegła szybko cały świat i po psa zaczęli zgłaszać się rzekomi właściciele, twierdzący, że pies należy do nich. Żadnej z tych osób psiak jednak nie poznał, kapitan statku zdecydował więc, że pies zostaje na statku i dostaje imię Baltic. Ale prawdziwym właścicielem Baltika stał się pan Adam, oficer mechanik na statku.

Historia wzruszała, wszyscy sobie ją poopowiadali. Ale to było ponad 5 lat temu i jak to zwykle bywa, powoli wszyscy zapomnieli o dzielnym psiaku. Co się teraz dzieje z Baltikiem i jego panem? Tak się składa, że ja to wiem ;)

„Baltic, pies który płynął na krze” to książka dla dzieci, napisana przez Barbarę Gawryluk, czyli moją mamę :)

 

 

Mama, jako wielki miłośnik psów, a przy okazji pisarka, za wszelką cenę chciała, aby ta historia została zapamiętana, wybrała się więc nad morze, aby poznać pana Adama i Baltika. Pan Adam okazał się niesamowitym człowiekiem a Baltic zapatrzonym w swojego pana przemądrym psem.

Mama napisała świetną książkę, a znajomość z panem Adamem pozostała nieprzerwana do dziś. I dzięki temu mogę wam opowiedzieć, o dalszych losach tej niezwykłej pary :)

 

 

Jak już wcześniej wspomniałam, Baltic pozostał na statku. Radził sobie doskonale - sam nawet wymyślił, jak załatwiać swoje potrzeby - robił to do dziury, gdzie chowa się kotwicę :) Zabieranie Baltica nie zawsze było jednak możliwe - gdy nadchodził silny sztorm, pan Adam decydował się na pozostawienie psa na brzegu, ze względu na jego bezpieczeństwo. Baltic mógł się poślizgnać, wypaść za burtę, groziła mu choroba morska. Dodatkowo, pomimo, że na statku czuł się świetnie, panicznie bał się wejść do wody. Na ten czas zostawał więc z opiekunką w Morskim Instytucie Rybackim, gdzie wiernie oczekiwał na powrót swojego pana. Ta sielanka trwała 2 lata. Po tym czasie kapitan statku odszedł na emeryturę i zastąpił go nowy, który niestety nie podzielał zdania poprzednika i nie zgodził się na pobyt psa na statku. 

Co na to pan Adam? Nie wyobrażał sobie pływać bez Baltika. Powiedział więc, że jeśli Baltic nie może być na statku, to on też na nim nie zostanie i... poszedł na emeryturę!

 

 

Przeprowadził się do mieszkania pod lasem na Kaszubach, jest ratownikiem wodnym i spędza dnie na długich spacerach po lesie z Baltikiem :) 

Pies nie widzi świata poza panem Adamem i odwrotnie. Zrodziła się pomiędzy nimi niezwykła więź nie potrzebująca smyczy ani nauki posłuszeństwa. Baltic oddalił się od swojego pana tylko raz i to nie celowo - zwyczajnie zgubił się w lesie. Pan Adam szukał go kilka godzin, bez skutku. W końcu w poszukiwania zaangażowali się okoliczni mieszkańcy, którzy wrzucili informację o zaginięciu do internetu. W niedługim czasie zgłosili się państwo z wioski obok, po drugiej stronie lasu, mówiąc, że pod ich domem siedzi właśnie taki, zdezorienowany pies. Baltic szczęśliwie się znalazł, a pan Adam uświadomił sobie, że jego pies jest już coraz starszy i nie radzi sobie w terenie już tak dobrze. Od tej pory idąc w głeboki las, Baltic spaceruje na smyczy. 

 

 

Jeśli wybierzecie się kiedyś na Kaszuby może uda wam się ich spotkać. Pamiętajcie wtedy te niesamowitą historię. Takie opowieści powinny trwać i trwać! :)

 


 

Jeśli spodobał ci się ta historia, podaj dalej :) A może chcesz skomentować? Śmiało!

Popularne wpisy

0

Warszawa w Krakowie, czyli jak nosi się Warsaw Dog

  Już od jakiegoś czasu przymierzałam się do zakupu nowej ...
12

Nie oceniaj książki po okładce, czyli o "Syndromie czarnego psa"

  1 października obchodziliśmy Światowy Dzień Czarnego Psa. ...
0

Jesteś psiarzem. Nie bądź hejterem.

  Największym wrogiem psiarza jest… inny psiarz. Kłótnie na ...
0

Mam problem z psem

  Kiedy trzy lata temu wzięłam Pyńka, zaczęłam interesować się ...
0

Miłość NIE od pierwszego wejrzenia

  To było 3 lata temu. Czas leci naprawdę szybko, a wydaje się, ...