Decyzja zapadła spontanicznie. Jedziemy. Psa też bierzemy.

PENSJONAT "SZAJNA SPA"

Na miejscu była już moja mama, więc upewniła się, że ikonka pieska widniejąca na jednym z portali noclegowych oznacza, że faktycznie czworonogi są w Szajna Spa mile widziane.

Co dziwne, na samej stronie pensjonatu nie ma ani słowa o akceptacji psów (http://www.szajnarymanow.pl/). Czemu? Nie mam pojęcia, może nie chcą się z tym afiszować, a może zwyczajnie ktoś się zagapił. Pies kosztuje nas w tym miejscu 15 złotych za dobę. To chyba taki standard.

Po dojechaniu na miejsce od razu zachwycamy się okolicą, bo Szajna znajduje się zaraz pod lasem i dla nas, mieszczuchów, to coś cudownego. Do tego jest piękna pogoda, więc dodaje to walorów w momencie naszego przyjazdu.

 

Idziemy za dom, gdzie znajduje się strefa wypoczynkowa z grillem, leżakami, miejscem na ognisko, piaskownicą itp.  Nagle Pyniek staje w miejscu i zaczyna nerwowo machać ogonem. Po chwili orientujemy się, że powodem ekscytacji jest całkiem spora sfora kotów, łypiących na niego oczami z różnych przydomowych skwerów. Na szczęście dla nas koty to nie tak duży problem, bo Pyniek lubi je tylko pogonić i postraszyć, jednak oznacza to, że trzeba go trochę bardziej pilnować, żeby nie spowodował jakiegoś zawału swoją nadpobudliwością... Z tyłu domu bardzo przyjemnie. Można zasiąść na leżaku, pogrilować w całkowitym spokoju i zupełnej ciszy.

Idziemy się zameldować. Pierwsze moje pytanie pada od razu: czy na śniadania wliczone w cenę pobytu można przyjść z psem. Dwie panie w recepcji patrzą na siebie niepewnie (czyżbyśmy byli pierwszymi gośćmi z psem lub pierwszymi, którzy zadają takie pytanie?). "Dopóki w restauracji jest pusto to można".  No i już trochę mina mi zrzedła. Pyńka samego w pokoju nie zostawię, będzie świrował. A co jak okaże się, że na śniadaniu będzie full ludzi? Trudno, najwyżej będziemy jeść na raty...

Szajna Spa posiada jeszcze strefę relaksacyjną - basen, jacuzzi i masaże, jednak chyba nikt nie ma wątpliwości, że w pies mile widziany tu nie jest ;)

Następnego dnia zeszliśmy na śniadanie z psem, gdyż pensjonat wydawał się pusty. W restauracji spotkaliśmy jednak trzy osoby: samotnego pana oraz mamę z synkiem. Synek widząc psa od razu się uaktywnił, jednak widocznie nauczony, że do obcych psów się nie podchodzi, zachował dystans :) Pyniek grzecznie wszedł pod stół, czujnie kontrolując czy przypadkiem coś nam nie smakuje i może chcemy mu to oddać. Na jego szczęście parówki były niezbyt smaczne ;)

Pomimo obecności innych gości, nikt nie zwrócił nam uwagi, nikt nie miał pretensji o obecność psa. Nie wiem jednak, jakby to było gdyby restauracja była pełna i gdyby znalazł się ktoś nielubiący czworonogów. Wydaje się, że jednak musielibyśmy zostawić Pyńka na górze.

 

Jak już wcześniej wspomniałam pod domem znajduje się piękny las. Wybrałam się do niego na mój poranny, jeszcze przedśniadaniowy spacer. Piękna pogoda, czyste powietrze, mnóstwo szyszek i szczęśliwy pies - czego chcieć więcej.

Po kilkuset metrach spotkała nas jednak niemiła niespodzianka... Wycinka drzew i zakaz wstępu. Nasz spacer skończył się więc na chodzeniu w kółko po terenie, gdzie nie groziło nam żadne spadające drzewo. Na szczęście to zapewne tymczasowe i gdzieś w głębi lasu, więc nie zaliczam tej przeszkody do minusów pobytu ;)

 

 

 

RYMANÓW ZDRÓJ

A jak z tą psiolubnością samego Rymanowa Zdroju? To dziwne miasto jeśli chodzi o psy. Zaraz zrozumiecie dlaczego.

Rymanów Zdrój to właściwie wieś uzdrowiskowa. Jak się zatem domyślacie, mnóstwo tu sanatoriów, a co za tym idzie starszych ludzi. Szczególnie widać to we wrześniu - miesiącu pozasezonowym, kiedy wszystkie dzieci są już w szkołach.

W pierwszym dniu naszego wyjazdu wybraliśmy się "w miasto" (w wieś?). Żeby się tam znaleźć wystarczy zejść po schodach pensjonatu i przejść przez ulicę. I już znajdujemy się na początku parku. Te schody są lekkim wyzwaniem, bo to ulubione miejsce kotów. Udaje się nam jednak zająć czymś Pyńka, który (wciąż nie wiem jakim cudem) nie zauważa około sześciu par wpatrzonych w niego oczu.

Idąc alejkami mijamy Zakład Przyrodoleczniczy Eskulap. Lekka wpadka, gdyż myśleliśmy że to jakaś duża pijalnia i już chcieliśmy się wpakować do środka, na szczęście w miarę szybko zorientowaliśmy się, że to nie to czego szukamy... Kilkadziesiąt metrów dalej znajdujemy to, czego szukaliśmy. Wchodzę do środka i pytam czy możemy wejść z psiakiem. Przemiła pani nie widzi w tym żadnego problemu. Całą trojką próbujemy wszystkich śmierdzących wód.

Po wyjściu Pyniek poprosił o zdjęcie z Potocką.

Wszystkie kawiarenki, które mijaliśmy pozwalały na obecność psa tylko w kącie ogródka, tam gdzie nie ma ludzi. W zimie, jeśli jest się w Rymanowie z psem, raczej nie ma co liczyć na obiad w centrum :/

Co najważniejsze. Dopiero po wyjściu z parku, zauważamy pewien paradoks. Pojemnik z woreczkami na psie kupy za 50 groszy. A obok? Wielki znak z regulaminem, gdzie jednym z punktów jest zakaz wprowadzania psów na teren parku (czyli w zasadzie większość terenu Rymanowa Zdroju). Pochodziliśmy jeszcze dookoła i okazało się, że cały park jest obsadzony znakami zakazu. Co ciekawe, spotkaliśmy kilku mieszkańców z psami, którzy zdawali sobie nic nie robić z zakazu. Zresztą te kilka miejsc, które odwiedziliśmy znajduje się na terenie właśnie tego parku i nikt nie zwrócił nam uwagi, że z psem to tu nie bardzo.

I jak to jest? Po co mi ten woreczek, skoro nie mogę przebywać z psem na większości powierzchni Rymanowa Zdroju?

   

   

Ale nie z samego centrum Rymanów Zdrój się składa. Warto wybrać się na jakikolwiek szlak. My wybraliśmy szlak przyrodniczy.

Co tu dużo pisać? Pięknie, mało ludzi, nikt nie zabrania wejścia z psem. Jest tylko jedno "ale". Po drodze mija się polanę, na której widnieje mrożące krew w żyłach ostrzeżenie "Uwaga żmije". Ja przechodziłam tamtędy z duszą na ramieniu, mając nadzieję, że żadnej żmii nie zachce się wycieczki na główną dróżkę.

   

Szlaków w Rymanowie Zdroju i okolicach jest do wybory, do koloru. Dla aktywnych psów znajdą się też urozmaicenia ;)

    

Podsumowując. Wyjazd z psem nam się udał, ale mam wrażenie, że tylko ze względu na pozasezonowy okres. Wszystkie zakazy są pewnie mocniej przestrzegane, kiedy w Rymanowie Zdroju jest szczyt turystyczny. Również w naszym pensjonacie.

A może ktoś z was był w okresie wakacyjnym? Podzielcie się opiniami w komentarzach! :)

Plusy, ogólnie:

  • las za domem
  • duży ogród
  • brak ulicy w pobliżu
  • piękne szlaki turystyczne

Minusy, ogólnie:

  • duża liczba kotów z pensjonacie
  • teren pensjonatu nieogrodzony
  • zakaz wprowadzania psów do parku
  • zakaz przebywania z psem w restauracjach

Malinowy Anioł i lody kurczakowe

Zachęceni wieścią o kurczakowych psich lodach podawanych w Malinowy Aniołwybraliśmy się z Pyńkiem w ponoć ostatni upalny dzień w tym roku. Zasiedliśmy w pięknym ogródku, dwa stoliki od pary, która również zawitała tam z troszkę większą, podobną do Akity sunią. Od razu przy zamówieniu zapytałam o psi przysmak opisany na fanpage’u restauracji. Wszystko się zgadzało – psiak „w gratisie” dostaje lodową kulkę zrobioną wyłącznie z kaszy jaglanej zblendowanej z warzywami i kurczakiem. Już po chwili Pynio oraz sunia-sąsiadka otrzymali elegancko podany na czarnej tacce psi przysmak. Na zdjęciu nie wygląda to tak pięknie, gdyż Pyniek nie wiedząc jak się za to zabrać momentalnie wyciągnął kulkę poza miskę. Jestem pewna, że lody były smakowite, bo wylizywał kamyki jeszcze dobre kilka minut.

 


Podsumowując – polecam Malinowego Anioła w okresie kiedy jest jeszcze ogródek, szczególnie przez dodatkowy bonus w postaci lodów kurczakowych. Jakiś czas temu pisałam, że restauracja wyszła naprzeciw psiarzom i stworzyła specjalny parking dla większych psów. Wygląda to jednak troszkę inaczej niż myślałam i parking ten znajduje się z drugiej strony restauracji niż ogródek, a stoliki, przy których ma się widok na psa znajdują się w środku lokalu. Nie jestem przekonana czy dobrym pomysłem jest zostawianie psa przed restauracją i patrzenie się na niego przez okno, szczególnie w gorszą pogodę…
W zimie lepiej chyba wybrać inne miejsce, gdzie z psiakiem będziemy mile widziani również w środku :)

 

 

Strona 3 z 3

Popularne wpisy

0

Dbajmy o DOGFRIENDLY

  „Czy można z psem?" "Niestety nie, nie możemy się na to ...
0

Nie każdy powinien mieć psa

  Często ludzie w bardzo nieodpowiedzialny sposób decydują się ...
0

Warszawa w Krakowie, czyli jak nosi się Warsaw Dog

  Już od jakiegoś czasu przymierzałam się do zakupu nowej ...
12

Nie oceniaj książki po okładce, czyli o "Syndromie czarnego psa"

  1 października obchodziliśmy Światowy Dzień Czarnego Psa. ...
0

Jesteś psiarzem. Nie bądź hejterem.

  Największym wrogiem psiarza jest… inny psiarz. Kłótnie na ...
0

Mam problem z psem

  Kiedy trzy lata temu wzięłam Pyńka, zaczęłam interesować się ...
0

Miłość NIE od pierwszego wejrzenia

  To było 3 lata temu. Czas leci naprawdę szybko, a wydaje się, ...