poniedziałek, 15 luty 2016 01:00

Walentynki inaczej - wizyta w psim hoteliku

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

 

Dzień św. Walentego to czas, kiedy wszystkich ogarnia miłosne szaleństwo. Przede wszystkim kinowo-restauracyjne. My w tym roku zdecydowaliśmy się podarować komuś odrobinę uczucia. I wyjątkowo nie był to Pynio.

Pamiętacie Hotel u Ani, gdzie przebywa Markus, dla którego wspólnie zrobiliśmy świąteczną paczkę? Otóż, jak się zapewne domyślanie Markus nie jest jedynym psiakiem czekającym tam na dom. Psów, będących pod opieką Fundacji Dar Serca jest tam znacznie więcej. Jedne starsze, mające mniejszą szansą na adopcję, te chore, które potrzebują wielu drogich suplementów. Są też energiczne młodziaki, wymagające dużo ruchu. Pomimo, że u Pani Ani są ogrodzone wybiegi, psy potrzebują też „zwykłych spacerów” na smyczy. W niedzielę zdecydowaliśmy się więc na podarowanie dwóm z nich walentynkowej przechadzki.

Pomimo, że zakochani jesteśmy w młodziutkiej Anais, poprosiliśmy, aby Pani Ania wyznaczyła nam psy, które potrzebują najwięcej ruchu. I tak na spacer tym razem poszły labradorka Fiolka i kundelek w typie amstaffa Odys (pod opieką fundacji Pani Pani Pies) – dwa przekochane czorty o niesamowicie pozytywnej energii. 

 

ODYS

Opis oraz zdjęcie pochodzi ze strony fundacji.

 

"Odys to ulubieniec dzieci, pies tak poczciwy i cierpliwy jak duży i wzbudzający respekt. Obrońca doskonały. Przy tym bardzo urodziwy i reprezentacyjny. ODYS w typie amstaffa ma problem a przednią łapą, znaleziony został w stanie kompletnego wyczerpania organizmu, kulejący, z potworną anemią. W tej chwili ODYS jest już w pełni sił i cały hotel w sobie rozkochał. Na nodze nosi gips, który powinien sprawić, że przykurcz ścięgna spowodowany jakimś urazem – ustąpi, i pies będzie w pełni sprawny. ODYS zasłużył sobie na wspaniały dom, chętnie z dziećmi, które uwielbia. ODYS to pies cywilizowany, spokojny, oddany. Ma ok 2 -3 lata, życie przed nim! Przebywa w hoteliku pod Krakowem, można go odwiedzić całą rodziną!"

 

FIOLKA

Opis i zdjęcie pochodzi ze strony fundacji.

 

"Gdyby ktoś kazał opisać mi Fiolkę w jednym zdaniu, powiedziałabym, że to chodząca pozytywna energia. Psina przeżyła już Olkusz, z którego wyciągnięta została ze złamaną łapą w wielu miejscach. Później trafiła do domu, który miał być jej miejscem na zawsze. Jednak i tu los pokrzyżował plany i Fiolka wylądowała we wrocławskim schronisku, skąd została wyciągnięta i wróciła do nas. W międzyczasie przeszła operacje, straciła paluszki w tylnej lewej łapie.
Pomimo tych wszystkich wydarzeń Fiolka kocha życie ponad wszystko. Lgnie do ludzi, których chce zacałować i wejść im na głowy. Pozytywnie reaguje na nowo poznane osoby, a dla ciasteczka jest w stanie zrobić wszystko. Ma charakter bardzo podobny do labradorów - jej wygląd również może świadczyć o pokrewieństwie z tą rasą :)
Przez ostatni rok była psem domowym, w mieszkaniu zachowuje czystość. Uwielbia bawić się zabawkami, a najchętniej je niszczyć dlatego warto bawić się z nią :) Niestety ciągnie jak parowóz i będzie wymagała sporego wkładu pracy.
Z uwagi na to, że Fiolka jest bardzo energiczną suczką, która łatwo się ekscytuje i nie potrafi chodzić na luźnej smyczy doskonałym rozwiązaniem byłby dom z ogrodem. Psinka potrzebuje jednak kogoś, kto poświeci jej czas i uwagę oraz pomoże rozładować jej nadmiary energii, pozytywnej energii :)"

 

 NASZ WSPÓLNY SPACER

 

Jak było na spacerze, możecie zobaczyć na zdjęciach. Piękna pogoda dopisała, okolica wokół hoteliku jest przecudowna, pola, las - idąc na długi spacer można dojść w okolice Ojcowa. Piękne tereny!

Psy oczywiście cały czas były na smyczy, widać było że taki spacer był im bardzo potrzebny. Pyski śmiały się przez całą drogę :) Fiolka faktycznie w ogóle nie potrafi chodzić na smyczy - ciągnie jak mały parowóz, do dziś mam przez nią niezłe zakwasy ;) Pomiędzy gnaniem do przodu a sikaniem ciągle dawała nam wyrazy swojej miłości. Całusów było co niemiara! Odys zachowywał się nieco spokojniej - koncentrował się przede wszystkim na próbach łapania myszek. Co chwilę machał do nas ogonem okazując swoje zadowolenie.

 

 

Był to najlepszy z możliwych sposobów na spędzenie walentynek. Wyszliśmy naładowani mega pozytywną energią. Pomimo, że psiaki wciąż nie mają domów mogliśmy im podarować odrobinę rozrywki w ich szarym życiu. Na pewno będziemy robić to częściej.

Jeśli macie chwilę czasu, polecam odwiedzić Hotelik u Pani Ani. Psy mają tam świetne warunki, ale pomocnych rąk nigdy mało i właścicielka bardzo cieszy się, gdy oferuje się wyprowadzenie psiaków poza wybiegi. Dodatkowo jeśli wasz pies jest pozytywnie nastawiony do innych – możecie go wziąć na wspólny spacer. O ile tylko psiaki się dogadają, będzie to dla nich świetna przygoda! A może taka przechadzka przerodzi się w uczucie i któryś z psów pojedzie z wami do domu? :)


Jeślli spodobał się wam któryś z psów najlepiej skontaktować się:

- w sprawie Odysa z Fundacją Pan i Pani Pies,

- w sprawie Fiolki z Fundacją Dar Serca 

- w sprawie obydwu bezpośrednio z hotelem, z Panią Anią.

A jeśli macie ochotę na zabranie psiaków na spacer - polecam wycieczkę do hoteliku (Smardzowice 43B) po uprzednim skontaktowaniu się z Panią Anią :)

Czytany 734 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 15 luty 2016 23:02