piątek, 22 styczeń 2016 01:00

Jesteś psiarzem. Nie bądź hejterem.

Oceń ten artykuł
(7 głosów)

 

Największym wrogiem psiarza jest… inny psiarz. Kłótnie na spacerach o niezapiętego na smycz psa, niezebraną kupę czy zbyt "agresywną" zabawę są już na porządku dziennym. Ale i tak najgorzej jest w internecie. Ostatnie kilka sytuacji na portalach internetowych skłoniły mnie do napisania tego tekstu.

 

INTERNET – SIEDLISKO ZŁOŚCI i FRUSTRACJI

 

Anonimowość? Nie do końca. Wypowiadając się na Facebooku jesteśmy podpisani swoim imieniem nazwiskiem i nawet jeśli robimy to w zamkniętej grupie, wciąż nie jesteśmy bezimienni. Skąd więc chęć do wyrażania swojej opinii, pomimo że w „realnym świecie” nie odezwalibyśmy się słowem? Powód jest prosty - internet daje nam możliwość wypowiedzenia się bez potrzeby patrzenia drugiej osobie w twarz.

Jakiś czas temu, w jednej z grup dla psiarzy, pewna pani wrzuciła zdjęcia swoich psów - tak o, żeby się przywitać i pokazać swoje czworonogi. Nie przemyślała jednak jednej rzeczy – każdy kto publikuje coś w internecie musi liczyć się również z krytyką. Momentalnie rozpoczął się tzw. hejt. Dlaczego? Bo jeden z psów był gruby… Na nic nie zdały się tłumaczenia, że psiak jest chory – posypały się obelgi, że to podchodzi pod maltretowanie zwierząt i trzeba to zgłosić. Ciężko jest mi sobie wyobrazić, że te osoby mówią to pani wprost podczas przypadkowego spotkania na spacerze… Nie wiem jak skończył się ten wątek i czy admini zareagowali, bo było to dość dawno, pani jednak z pewnością już na zawsze zapamięta, że przed wrzuceniem zdjęć do internetu trzeba przeanalizować to kilka razy…

Ostatnio internet obiegł również (po raz kolejny zresztą) wyciągnięty sprzed kilku lat filmik, pokazujący jedną z treserek psów, która traci nad sobą panowanie podczas szkolenia. Reakcja internautów? Taka jak można się spodziewać – hejt, hejt i jeszcze raz hejt. Oczywiście osób, które zobaczyły tylko i wyłącznie ten fragment filmu. A tak naprawdę prawo do wypowiedzi powinny mieć osoby, które behawiorystkę znają osobiście i wiedzą, w jaki sposób szkoli psy oraz te, które były świadkami sytuacji. Nikt inny. Niestety – w takich momentach specjalistą staje się każdy psiarz i wszyscy pragną wypowiedzieć swoje zdanie na podstawie kilkuminutowego filmu, powodując rozprzestrzenianie się materiału w całej sieci i wszechobecny hejt.

 

NAJBARDZIEJ KONTROWERSYJNE TEMATY

 

Co powoduje największe oburzenie innych psiarzy? Istnieją takie tematy, które zawsze wywołują poruszenie i to właśnie w takich wątkach robi się tak zwana gównoburza.

Pies na bez smyczy - ile osób, tyle zdań – temat, który zawsze wywołuje kłótnie na forach. A najgorzej, gdy komuś psiak zaginie. Zamiast po prostu napisać czy się go widziało, udostępnić lub po prostu zamilknąć, zawsze z czyichś ust (klawiatury?) pada:

a czemu pies nie był na smyczy?

I nagle drugi psiarz, który powinien zrozumieć tak ciężką sytuację, jak zaginięcie psa, zwyczajnie staje się wrogiem. Osobą, która jeszcze bardziej wbija kolec w i tak już krwawiące serce właściciela. Bo nawet jeśli pies faktycznie powinien być na smyczy, to jaki jest sens wypominania tego komuś, kto dostał już wystarczającą nauczkę?

Kolejny przykład. Znana większości krakowskich psiarzy sprawa zaginięcia Dory, która przestraszyła się wybuchu petardy. Do poszukiwań zaangażowało się mnóstwo osób, ale byli też tacy, którzy MUSIELI dorzucić swoje trzy grosze na Facebooku: 

"Sorry, rozumiem jak Wam ciężko, ale może warto mówić przy okazji, że każdy pies powinien mieć adresówkę. Trzymam kciuki"
Fakt, tylko że Dora nie miała adresówki, bo w panice wyszarpała się z obroży i uciekła na oślep przed siebie. Czy takie wypowiedzi w sytuacji, gdy ktoś jest wystarczająco już załamany są naprawdę potrzebne? Czy nie lepiej zatrzymać swoje zdanie dla siebie, tym bardziej jeśli po raz kolejny nie do końca poznało się sprawę? A najlepiej postawić się w sytuacji drugiego psiarza, bo nigdy nie wiemy, co może nas spotkać… 

 

Pies ze schroniska czy kupno rasowego – to chyba najbardziej kontrowersyjny wątek… Przykładowe pytanie „gdzie kupię psa rasy x” momentalnie aktywuje osoby, dla których kupno psa to zbrodnia, bo „tyle psów w schroniskach”. I ja przyznaję się, że kiedyś też nawoływałam do rezygnowania z kupna psa na rzecz adopcji. Teraz jednak sama dochodzę do wniosku, że każdy podejmuje własne decyzje i jest to prywatna sprawa. A dyskusja na ten temat nigdy nie prowadzi do porozumienia i zawsze kończy się kłótnią, a co gorsze – często kończy się obelgami w stronę osoby zainteresowanej. 

 

Zostawianie psa pod sklepem – przykład? Nie tak dawno dodano ogłoszenie o zaginionym shih tzu, który zniknął spod sklepu. Jak się pewnie domyślacie, od razu odezwały się głosy:

„tyle się mówi, żeby nie zostawiać tych istot pod sklepami”
  
„bardzo bolesna nauczka dla właściciela, zerowa odpowiedzialność."
  Sęk w tym, że psa pod sklepem nikt nie zostawił - uciekł on z ogrodzonej posesji, a sklep był ostatnim miejscem, gdzie go widziano. Warto czasem zgłębić się w to, co się komentuje :) 

 

Oddam psa – czyli ogłoszenia osób, któreś z jakiegoś powodu muszą oddać swojego psa. Wiadomo – w większości te powody są takie, że otwiera się nóż w kieszeni, ale są też sytuacje, w których dana osoba nie ma wyjścia. I niestety, pisząc takie ogłoszenie, właściciel psa spotyka się z lawiną nienawistnych komentarzy na swój temat, co więcej - zasypany zostaje "złotymi" radami…

Pewna osoba przez trudną sytuację związaną z mieszkaniem oraz chorym dzieckiem, zmuszona jest do oddania szczeniaków. Z jednej strony osoba ta popełniła błąd nie sterylizując swojej suki, czego efektem był ten miot. Z drugiej strony, to już się stało i na szczęście nie utopiła ich w rzece, nie porzuciła w lesie - chciała zadbać o to, żeby psy znalazły dobry dom. Z tego, co doczytałam, chciała je nawet zatrzymać, ale wyżej opisana sytuacja niestety jej na to nie pozwoliła. I wtedy pada pytanie, które rozkłada mnie na łopatki...  

„Czemu nie poszukasz innego mieszkania?”
   

 

 

 

CHARAKTERYSTYKA PSIARZY

 

Trochę z przymrużeniem oka - kilkoro typowych psiarzy, szczególnie aktywnych na forach związanych z czworonogami.

PSIARZ MORALIZATOR – czyli taka osoba, która czuje silną potrzebę upominania innych osób, które w jej/jego mniemaniu popełniły błąd. Zostawiłeś psa pod sklepem, spuściłeś psa ze smyczy w parku, nakarmiłeś złą karmą? Z pewnością spotka cię pouczenie psiarza-moralizatora.

PSIARZ ZBAWCA ŚWIATA – ten, dla którego istnieje tylko schronisko, hoteliki dla psów i domy tymczasowe, a hodowla to czyste zło. Bardzo często angażuje się również we wszelkie akcje prozwierzęce. Jeśli myślisz o rasowym psie z hodowli, licz się z potępieniem przez psiarza-zbawcę.

PSIARZ ZNAWCA WSZYSTKIEGO – wiedzą po prostu wszystko. A przynajmniej tak im się wydaje. Gdzie najlepszy weterynarz, jaka najlepsza karma, czym powinien bawić się pies, jakie są najlepsze sposoby na wychowanie czworonoga itd., itp. Co charakteryzuje taką osobę, to upór i nieugiętość. Z takim psiarzem nie warto wchodzić w dyskusję, bo on i tak swoje wie. Osobiście znam takiego pana, który zatruwa innym spacery, wychodząc ze swoim niesfornym, wiecznie biegającym bez smyczy psem. Według tego pana - pies ideał.

 

Agresja i hejt jest obecny nie tylko na psich forach. Dzieje się to wszędzie gdzie skupia się jakąś społeczność – to samo widać w grupach dla krakowskich mam czy grupach szyciowych, do których należę.  To niesamowite, o jakie bzdury ludzie potrafią pokłócić się tak, że musi interweniować admin. I podczas, gdy właściciel psa powinien być najlepszym doradcą i pomocnikiem dla drugiego psiarza, w internecie staje się jego największym wrogiem…

Przydarzyła się wam kiedyś przykra sytuacja na forum? A może macie własne obserwacje? 


Zdj. Nick Turner, Ales Krivec

Czytany 1927 razy Ostatnio zmieniany piątek, 29 styczeń 2016 14:21