czwartek, 17 grudzień 2015 01:00

Rodzice Pynia

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

 

„Jak myślisz, z jakich ras wywodzi się Pynio?” pytam ostatnio R. z myślą napisania o tym tekstu. Pyniek słysząc swoje imię wygrzebuje się spod kołdry i przeciąga się, wysoko wyciągając w górę szyję. R. patrzy i mówi „Ojciec to na pewno łabędź, matka bliżej nieznana…”.

Czasem zastanawiam się jak wyglądała i jaka była mama Pynia. Czy była czarną labradorką, która w chwili słabości (pardon) puściła się z jakimś kundlem. A może to ojciec był labkiem, a matka mieszańcem?

Myślę, że nie tylko ja, ale większość posiadaczy kundla z nieznaną przeszłością nieraz myśli o tym, kto stworzył to zwierzę, które jest dla nas całym światem…

Czasem jeździmy z Pyńkiem na Błonia – tam zawsze udaje nam się spotkać fajnych kompanów do zabawy. I cieszymy się, jak jest to na przykład whippet. Bo to dla mojego psa najlepszy kompan pod względem szybkości – Pynio bez problemu dogania psy tej rasy, nawet gdy biegną z maksymalną prędkością. Inni właściciele z zadziwieniem kręcą głowami i pytają, jak to możliwe. A ja wtedy jestem przekonana, że to właśnie jakiś whippet przyczynił się do poczęcia mojego psa.

Ale później przychodzi inny dzień i Pyniek w pobliskich polach słyszy bażanta. I jak zawsze stara mieć mnie pod kontrolą (tak, to on bardziej boi się zgubienia), tak w tej sytuacji puszcza się pędem na oślep, nie zważając na wołanie. Oczywiście wraca, ale ten zew jest zdecydowanie silniejszy. Poluje na kury. I na krety. I gołębie. A więc może rasa myśliwska? Ogar? Gończy? A może jamnik?

Później patrzę na niego i widzę pysk ewidentnie przypominający labradora. No to może w tę stronę? One też mają zamiłowanie do polowania.  Ale poza tym, z labradora Pyniek nie ma absolutnie nic…. Pływać nie znosi, boi się wody. Łakomy nie jest, czasem muszę go nakłaniać do kawałka mięsa.

Pinczer? Doberman? Może owoc miłości kundelki z kundlem? :)

Żałuję czasem, że Pyniek trafił do nas, jako już dorosły pies. A żałuję tylko dlatego, że nie było nam dane zobaczyć go, gdy był szczeniakiem. Jak robił pierwsze niesforne kroczki, uczył się, że nie wolno sikać w domu i poznawał świat na zewnątrz. Nie wiemy, skąd się wziął, kto go tego wszystkiego nauczył, jakiej rasy była jego matka, jaka była jego historia. Ale to nic nie zmienia. Ci, którzy mają psa od szczeniaka mogą pochwalić się albumem wypełnionym słodkim, małym pyszczkiem, my z rozżewnieniem wracamy do tych zdjęć, na których Pyniek stawiał pierwsze kroki po schronisku.   

Ostatnio czytałam, że jest nawet możliwość zrobienia badania, na podstawie którego jesteśmy w stanie określić jaka rasa drzemie w naszym mieszańcu. I zastanawiam się czy bym je zrobiła. Może z czystej ciekawości. Ale tylko dlatego. Bo tak naprawdę nie ma to żadnego znaczenia.

Gdy ktoś pyta mnie (szczególnie dzieci), jakiej rasy jest Pynio odpowiadam, że to rasa kundel. Czyli ta najlepsza :)


Czytany 571 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 04 styczeń 2016 15:06